top of page

Wąwóz Liechtensteinklamm spektakularny cud natury w sercu Salzburga

Wąwóz Liechtensteinklamm jest prawdziwą ikoną regionu salzburskiego. Każdy, kto odwiedza okolice Salzburga, prędzej czy później słyszy o Liechtensteinklamm – najpopularniejszym i najbardziej znanym wąwozie w tej części Austrii. Nie ukrywam – to był jeden z głównych punktów naszej podróży i bardzo chciałam go zobaczyć na własne oczy.

Wąwóz leży na obrzeżach miasteczka St. Johann im Pongau, mniej więcej 75 km na południe od Salzburga. Dojazd jest bardzo prosty – jedzie się autostradą A10, zjazd Pongau/Bischofshofen, a potem lokalną drogą B311. Znaków nie da się przegapić – są naprawdę dobrze oznaczone, a ostatni odcinek to już tylko Liechtensteinklammstraße, więc nie sposób się zgubić.

Zatrzymaliśmy się na najbliższym parkingu, który znajduje się dosłownie kilkaset metrów od wejścia do wąwozu. Uwaga – jest bezpłatny, ale miejsca znikają błyskawicznie, szczególnie w sezonie. Jeśli nie znajdziecie miejsca, nie martwcie się – wzdłuż całej drogi prowadzącej do wąwozu są inne, oficjalne parkingi. Wszystkie są oznaczone.

Wskazówka praktyczna: Zanim przejdziecie przez bramkę wejściową, koniecznie skorzystajcie z publicznej toalety przy kasie. W samym wąwozie nie ma żadnych WC.

Godziny otwarcia (2024)

Liechtensteinklamm jest czynny tylko latem, a godziny zmieniają się w zależności od miesiąca:

  • 3 maja – 30 września: 9:00–18:00

  • 1 października – 31 października: 9:00–16:00

Ostatnie wejście jest możliwe równo o godzinie zamknięcia, ale warto być wcześniej – szczególnie w lipcu i sierpniu, kiedy tłumy są naprawdę duże. W zimie wąwóz jest zamknięty.

Cennik (2024):

  • Dorośli: 13,50 €

  • Dzieci (od 6 lat): 7,50 €

  • Rodzina (2 dorosłych + 2 dzieci): 35 €


Od parkingu do wejścia do wąwozu idzie się jakieś 400 metrów. Sama trasa przez wąwóz to około 1,5 km w jedną stronę – czyli 3 km łącznie, bo wraca się tą samą drogą. Nie ma pętli.

Spacer odbywa się po bardzo dobrze przygotowanej, zabezpieczonej ścieżce, która miejscami biegnie nad przepaścią, a czasem przez tunel wykuty w skale. Nie jest to bardzo trudna trasa, ale trzeba mieć podstawową kondycję – po drodze jest sporo schodów.

Największe wrażenie zrobiły na mnie nowoczesne spiralne schody, które w pewnym momencie „zwisają” nad przepaścią. Wyglądają kosmicznie i są jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w całym wąwozie. Z punktu widokowego można zrobić naprawdę efektowne zdjęcia.

Na końcu trasy czeka na nas 50-metrowy wodospad, który szumi tak głośno, że trudno rozmawiać. To tutaj kończy się oficjalna ścieżka. Nie ma możliwości pójścia dalej – wracamy tą samą trasą. Widok jest niesamowity. Woda o szmaragdowym kolorze, ściany skalne pnące się pionowo w górę i ten huk spadającej wody – robi wrażenie.

Cała wizyta (z dojściem od parkingu, fotografowaniem i spokojnym tempem) zajęła nam około 2,5–3 godzin. Jeśli przyjedziecie wcześnie rano, możecie spokojnie połączyć wizytę w wąwozie z jeszcze jednym punktem w okolicy – np. z jeziorem Tappenkarsee lub Wodospadem Golling.

Liechtensteinklamm to miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić – chociaż raz. Wrażenia są niezapomniane, a przyroda pokazuje tutaj swoją siłę i piękno w najczystszej postaci.


Comments


bottom of page